Kaczyński przegrał w sądzie z PSL

Jarosław Kaczyński ma sprostować nieprawdziwą informację jakoby posłowie PSL głosowali za legalizacją tzw. miękkich narkotyków.

Decyzją warszawskiego sądu okręgowego plansza z oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego, w którym przyznaje się do podania nieprawdziwej informacji ukazać ma się w ciągu najbliższych dwóch dni w TVP Info, w ściśle określonych godzinach między 12 a 14. Analogicznego oświadczenia nie będzie w TVN 24, jak chciał pełnomocnik komitetu wyborczego PSL. Prezes PiS ma też zapłacić 10 tys. zł na rzecz zakładu dla Towarzystwo Opieki nad ociemniałymi w Laskach.

Spór szedł o zdanie Kaczyńskiego z partyjnej konwencji w końcu sierpnia. Mówił on wówczas o posłach PSL: „część z nich głosowała »za « w sprawie miękkich narkotyków – za tym, by te narkotyki były dostępne.”

Z późniejszych wypowiedzi polityków PiS wynikało, że chodzi o głosowanie nad ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii. 16 posłów PSL było za art. 62 A, tej ustawy, który daje możliwość odstąpienia od wymierzenia kary”, komuś, kto przyłapany zosta pierwszy raz nna posiadaniu niewielkiej ilości miękkich narkotyków. Nie ma tu żadnego obligu, a podobne przepisy opisywane generalnie jako tzw. przypadki mniejszej wagi dotyczą też innych przestępstw.

Dlatego sędzia Andrzej Lipiński nie miał wątpliwości, że informacja Kaczyńskiego była nieprawdziwa, gdyż (jak mówił w uzasadnieniu orzeczenia):

– „w Sejmie nie było głosowania nad legalizacją miękkich narkotyków”;

– „ustawa o o przeciwdziałaniu narkomanii mówi tylko o możliwości odstąpienia penalizacji posiadania ich niewielkiej ilości”;

– „celem tej ustawy nie było zwiększenie dostępności do narkotyków miękkich”.

To drugi protest wyborczy w szybkim 24-godzinnym trybie, który rozstrzygał warszawski sąd. I po raz drugi sąd uznał, że PiS lub prezes tej partii posługują się kłamstwem w kampanii.

Tego bowiem – podawania nieprawdziwych informacji – a nie jak mówi Kaczyński „jakichś stwierdzeń o charakterze obraźliwym, jakieś wulgarnych określeń, tego typu sytuacji” dotyczyć mogą tylko protesty wyborcze.

Gdyby ktoś – w kontekście wyobrażeń prezesa PiS o trybie wyborczym – nazwał go „ignorantem”, mógłby dochodzić swoich praw w procesie o zniesławienia. Kaczyński wydaje się tych subtelności nie dostrzegać, bo protest wyborczy PSL nazwał „kabaretowym przedsięwzięciem”.

Ani prezes PiS, ani nikt z jego komitetu wyborczego nie przyszedł do sądu. – Nie będziemy odpowiadać na te pozwy. Nie damy tej kampanii przenieść do sądu – komentował w Sejmie tuż po decyzji sądu poseł PiS Mariusz Kamiński. Ale wypowiedź Kaczyńskiego określił już jako „skrót myślowy”.

Źródło: Gazeta Wyborcza