O konkursie dla dziennikarzy „Pokaż ludzką twarz polityki narkotykowej” – refleksje

Aleksandra Pawlicka: Polityka narkotykowa w Polsce powinna ulegać dalszym reformom. Oczywiście, nie chodzi wcale o „hulaj dusza, diabła nie ma”. Nie uważam, że narkotyki, nawet miękkie są czymś co powinno być powszechnie dostępne jak świeże bułeczki, ale równie szkodliwe są powszechnie dostępne papierosy i alkohol. Obowiązujące w Polsce prawo nie wsadza jednak do więzienia rodziców nastolatków, a nawet kilkulatków, którzy wypalają paczkę papierosów dziennie albo upijają się do nieprzytomności na imprezach. Penalizuje natomiast osoby pełnoletnie posiadające minimalne ilości marihuany na własny użytek. W efekcie dochodzi do sytuacji kuriozalnych i za kratki trafiają ludzie próbujący zapalić skręta. Dopóki dotyczy to zwykłych obywateli są wobec prawa właściwie bezsilni. Gdy sprawa dotyczy znanej osoby, robi się szum i jest szansa, by nagłośnić absurdalne rozwiązania. Tak było w przypadku Kory Jackowskiej, której za posiadanie małej ilości marihuany groził wyrok skazujący. Pomyślałam wówczas, że warto wykorzystać tę sytuację i skonfrontować „ofiarę” prawa z jej twórcą,czyli byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, który podpisał restrykcyjną ustawę, znacznie zaostrzającą wcześniejsze rozwiązania.
Ale nie jestem dziennikarką „od narkotyków”. Zajmuję się polityką w ogóle: Sejm, rząd, opozycja, partie, wybory, etc… Polityka narkotykowa jak całość prawa jest wynikiem politycznych układanek i kalkulacji. Liberalizacja prawa dotyczącego narkotyków nie jest decyzją wynikającą wyłącznie z ochrony zdrowia czy kwestii moralnych, ale z rachunku wyborczego – tego komu i jak bardzo można by się narazić zmieniając prawo. W swoim dziennikarskim dorobku mam jednak nie tylko lobbowanie w sprawie zdroworozsądkowych rozwiązań w tym zakresie, ale także ostrzeganie przed złymi skutkami narkotyków. Parę lat temu opisywałam historię Polaka, który dał się skusić na szybki zarobek, przemycając heroinę z Ameryki Południowej do Portugalii. Uznając swoją winę, walczył o możliwość odbywania kary w Polsce, bliżej rodziny. Udało się po interwencji dziennikarskiej.
Wzięłam udział w konkursie „Pokaż ludzką twarz polityki narkotykowej”, ponieważ konkursy dają szansę na nagłośnienie tekstu, a tym samym problemu. Nagrodzony tekst staje się tematem do rozmowy, „podkładką”, dla osób, które mają szansę zmienić coś w polskiej polityce narkotykowej.
Każdy sposób mówienia, o tym, co wymaga naprawy, jest słuszny. Konkursy dodatkowo posiadają walor dopingu i rywalizacji – zachęcają do pisania o tym, co daje szansę na docenienie, na wygraną, na prestiż – a nagroda w konkursie „Pokaż ludzką twarz polityki narkotykowej” organizowanym przez Open Society Foundations bez wątpienia należy do prestiżowych.

Agnieszka Lichnerowicz:

Dla przybysza z Polski, (który nie zajmuje się tą problematyką na co dzień), udział w konferencji takiej jak ta w Wilnie, to wyprawa nieco egzotyczna. Nad Wisłą, bowiem, debata publiczna na temat polityki narkotykowej sprowadza się często do wymiany kilku wyświechtanych argumentów, bywa, że radykalnych, zazwyczaj – emocjonalnych. Jak to w Polsce, więcej jest tu moralności, niż konkretów, czy empirycznych danych. Brakuje rzeczowej rozmowy o właściwościach medycznych marihuany, o najbardziej progresywnych inicjatywach z zakresu redukcji szkód, o skuteczności represji, czy o alternatywach pomysłach.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii strzykawki, które rozdaje się w ramach obrony przez epidemią wirusa HIV, są kolorowe. Różowe i błękitne, a do tego atrakcyjnie opakowane. I znów przybysza z Polski może to wprawić w osłupienie, bo, tam za Zachodzie w głowach im się poprzewracało… Szwajcarzy tworzą pokoje, by uzależnieni komfortowo mogli sobie dać w żyłę, w Colorado myślą jak zalegalizować produkcję, a eksperci rozmawiają o tym jak dotrzeć do uzależnionych młodych, kobiet w ciąży, homoseksualistów.
Polityka narkotykowa jest tylko jednym z wielu tematów, którymi zajmuję się zawodowo. Z racji moich zainteresowań, koncentruję się raczej na tym, co dzieje się w innych krajach, np. wojną w Meksyku, czy w Afganistanie lub amerykańską debatą.
W ostatnich latach światowa dyskusja nad zmianą paradygmatów narkotykowych nabiera tempa. Coraz dotkliwiej oczywiste jest, że wojna została przegrana. Polacy też będą musieli się do tego odnieść, (choć długo jeszcze mogą zamykać oczy). Zmiany prawne i instytucjonalne są konieczne.
Opowieść o narkotykach to opowieść bardzo polityczna. Dla dziennikarza to fascynujący temat.

Bogdan Wróblewski:

Zastrzegając, że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie: zastanawiam się, czy w ogóle w Polsce istnieje coś takiego jak „polityka narkotykowa”? Rozumiem przez to spójny zestaw przepisów, działań państwa i organizacji pozarządowych na rzecz przeciwdziałania narkomanii i minimalizowania społecznych szkód wynikających z tego zjawiska. Jako laik obserwuję raczej spóźnione reakcje wszystkich zobowiązanych podmiotów. Od czasów Marka Kotańskiego i powołania ośrodków „Monaru” w których leczyli się odbiorcy „polskiej heroiny”, jakoś cicho w debacie publicznej o nowych zagrożeniach np.  syntetycznymi narkotykami. Jako obojętny fakt opisuje się wspomaganie przez młodzież amfetaminą (praca, egzaminy), której Polska stała się wiodącym w Europie producentem i eksporterem. Państwo wydaje się być nastawione na represje, a organizacje pozarządowe na abolicję w przypadku posiadania małej ilości narkotyku (na własne potrzeby). O profilaktyce przeciwdziałania narkomanii w ogóle nie słychać.
Jednak polityka narkotykowa to margines moich zainteresowań, stykam się z tym tylko na kanwie opisywanych spraw sądowych, ewentualnie zmian przepisów prawa karnego.
Uwiódł mnie jednak tytuł tego konkursu – zderzenie ludzkiej twarzy, czyli czegoś co jest doświadczeniom zwykłych ludzi z czymś abstrakcyjnym i z pozoru odległym od codzienności, czyli polityką. Wydawało mi się, że reportaż sądowy jaki napisałem obserwując jeden z procesów, dobrze wpisuje się w tytuł tego konkursu.
To historia dwójki zagubionych młodych ludzi ze środowisk artystycznych, gdzie palenie marihuany jest elementem stylu życia, wspartego wątpliwą ideologią o „otwieraniu głowy” przez trawkę. Kończy się to przekroczeniem granic „zwykłego” popalania. Produkcja trawki staje się sednem życia jednego z bohaterów. Gładko przechodzi on od „miękkich” do „twardych” narkotyków. Sygnałem alarmowym jest dopiero sprawa karna o produkcję i handel marihuaną, za co grozi bardzo wysoka kara. Nauczką życiową jest też hipokryzja rzekomych przyjaciół, którzy w większości, wbrew faktom, wypierają się używania marihuany (by jutro iść w marszach poparcia dla legalizacji jej spożycia). Kontrapunktem tej historii są z jednej strony twierdzenia celebrytów, że „marihuana to nie jest narkotyk”; z drugiej dane instytucji europejskich o tym, że konopie indyjskie (marihuana, haszysz) to dziś najpopularniejszy narkotyk w Europie. Drogą wyjścia dla bohaterów jest rewizja poglądów i próba podjęcia leczenia uzależnienia.
Takie konkursy jak „Pokaż ludzką twarz polityki narkotykowej” są ważnym elementem rozwoju debaty publicznej – dlatego także wziąłem w nim udział.

Przemek Hirniak:

Polityka narkotykowa to bardzo szeroka dziedzina. Niewątpliwie powinna zostać zmieniona na płaszczyźnie prawa, edukacji i redukcji szkód. Karanie za posiadanie najmniejszych ilości, tak jak jest teraz, nie przynosi żadnych założonych skutków, a jedynie szkody. Myślę, że trzeba byłoby zacząć od powrotu do ustawodawstwa sprzed nowelizacji, która skryminalizowała posiadanie każdej ilości substancji. Nowych substancji, tzw. legal highs (dopalacze) jest coraz więcej i widać, że nie tylko w Polsce nie radzimy sobie z tym zjawiskiem. W tym segmencie polityka narkotykowa nie istnieje, co pokazuje ignorancję i bezradność władz państwowych wobec zupełnie nowej sytuacji na rynku substancji psychoaktywnych. Jednak sytuacja rozwija się bardzo dynamicznie i obawiam się, że zaczniemy znowu o tym rozmawiać w momencie, gdy będą już widoczne wyraźne szkody. Rzetelna edukacja i prewencja, nie polegająca na zastraszaniu i demonizowaniu tematu praktycznie nie istnieje. Ludzie chcą rozmawiać o narkotykach, co widać po ilości osób przychodzących na debaty im poświęcone. Mówienie młodemu człowiekowi, że uzależni się po zapaleniu marihuany brzmi już chyba jak kiepski żart. Ludzie nie są głupi, a szczególnie młodzi. A więc polityka narkotykowa powinna zostać zmieniona na każdej płaszczyźnie, ale zdaje sobie sprawę, że to długi proces i nie da się tego zrobić w jeden miesiąc. W związku z tym czeka nas dużo pracy. Cieszy mnie, że debata w Polsce na ten temat rozwija się i wciąga do rozmowy coraz więcej osób, bo myśląc o zmianach nie można jednocześnie milczeć.
Zajmuję się polityką narkotykową od 2009 r. , a obecnie zawodowo wyłącznie tym tematem. Wraz z Marcinem Chałupką, Justyną Drath i Martyną Dominiak tworzymy portal Narkopolityka.pl, serwis o polityce narkotykowej w Polsce i na świecie oraz redukcji szkód. Uważamy, że polityka narkotykowa to coraz bardziej istotna dziedzina i bardzo ciekawe jest obserwowanie przemian, jakie obecnie dokonują się w niektórych krajach, gdzie miejsce represji wobec użytkowników narkotyków zajmują prawa człowieka, redukcja szkód i opieka medyczna.
Pobyt na konferencji w Wilnie był niesamowitym doświadczeniem. Ponad 600 ludzi z kilkudziesięciu organizacji z całego świata. Mnóstwo okazji do rozmów, wymiany doświadczeń. Zobaczyłem, że istnieją kraje, takie jak Rosja, Chiny, czy Tajlandia, gdzie polityka narkotykowa jest synonimem łamania praw człowieka, bo tylko tak można nazwać naloty policji na nocne kluby, czy zatrzymywanie autobusów w celu badania uryny pasażerów na obecność niedozwolonych substancji. Podczas warsztatu dotyczącego prawa narkotykowego w Wielkiej Brytanii omawialiśmy przypadek czarnoskórego mężczyzny z klasy średniej, który w ubiegłym roku został zatrzymany ponad 150 razy przez policję, bo wzbudzał podejrzenie posiadania narkotyków. Wywoływał takie wrażenie kolorem skóry połączonym z posiadaniem drogiego samochodu. Mówię o tych przypadkach, by podkreślić, że narkotyki to czasami zasłona lub pretekst dla represyjnych działań wymierzonych w określone grupy społeczne, lub doskonała forma podwyższania policyjnych statystyk wykrywalności. Musimy mieć tego świadomość, by zrozumieć, dlaczego wojna z narkotykami, która poniosła klęskę, jest prowadzona z taką zajadłością i użyciem potężnych środków. Udział w konferencji pozwolił mi to lepiej zrozumieć. Zabrakło niestety rozmowy na temat nowych substancji, które obecnie zalewają rynki wielu krajów. Bardzo się cieszę, ze na konferencji był obecny Aleksander Kwaśniewski, którego wsparcie jest nieocenione. Poznałem wielu wspaniałych, wrażliwych ludzi z Polski i nie tylko z naszego kraju, którym dziękuję za rozmowy i wymianę doświadczeń. Walczymy dalej i zapraszamy do odwiedzania naszej strony Narkopolityka.pl, dołączenia do naszego profilu na FB i Twitterze!

 

Powyższe refleksje dotyczą artykułu: http://politykanarkotykowa.pl/artykul/pi-tek-warszawie-odby-o-si-rozdanie-nagr-d-konkursu-dla-dziennikarzy-poka-ludzk-twarz