Czy policja może mieć wpływ na stosowanie prawa narkotykowego

Czy policja może mieć wpływ na stosowanie prawa narkotykowego? Tak. Jeśli w miejsce ścigania i zatrzymywania tzw. niedzielnych użytkowników, większą część swoich działań przeznaczy na prewencję. Wtedy liczba osób skazanych za posiadanie nieznacznych ilości narkotyków na własny użytek w Polsce może obniżyć się diametralnie.

– Niebawem, na zaproszenie Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej do Polski przyjedzie dwóch policjantów – James Pugel i Aleksander Zeliczenko – opowiada Agnieszka Sieniawska z Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej. – Głównym celem tej wizyty, jest właśnie to, że chcemy wspólnie pomóc polskiej policji w wypracowaniu, wdrażaniu i stosowaniu dobrych praktyk w obszarze prawa narkotykowego. Chcemy zainicjować możliwe zmiany w ramach obowiązującego prawa.-

Jak takie działania mogłyby wyglądać w Polsce? Przede wszystkim, szansę na to by takie praktyki wdrażać daje nowy art. 62a Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadzony w Polsce pod koniec 2011 roku. Daje on bowiem prokuratorowi możliwość umarzania postępowania w niezbędnym zakresie – na to zaś postępowanie policjant ma duży wpływ, ponieważ to on ma bezpośredni kontakt, jako pierwszy, z osobą, która posiadała narkotyki.

– Oznacza to, że już w momencie zatrzymania sam policjant, który zatrzymał osobę z nieznaczną ilością nielegalnego narkotyku mógłby poddać sugestię umorzenia prokuratorowi, podkreślając, że osoba ta posiadała narkotyk na własny użytek i były to nieznaczne ilości. Taka praktyka w Polsce jest już stosowana, tylko niestety bardzo sporadycznie – podkreśla Sieniawska – Dzięki upowszechnieniu takiej procedury, osoba zatrzymana mogłaby uniknąć nie tylko dolegliwości związanych z zatrzymaniem, ale co ważne – skracałoby to także procedurę postępowania karnego oraz minimalizowało koszty prowadzenia postępowań, w tym wykonywania badań fizykochemicznych substancji- dodaje.

Kolejną kwestią jest upowszechnienie filozofii harm reduction (redukcji szkód) wśród policji. — Policjant, zamiast kontroli ulicznej wobec osoby uzależnionej od heroiny mógłby stosować działania streetworkerskie – polegałoby to na wydaniu ulotki informacyjnej, gdzie uzależniony mógłby uzyskać pomoc, czy wydaniu czystej igły i strzykawki. Wiadomo przecież, że policja jak mało kto umie odróżnić osobę uzależnioną od dilera i wie, komu warto pomóc, a kto może być podejrzany o handel narkotykami – kontynuuje Sieniawska.

Niestety, w Polsce nie tylko takie dobre praktyki są rzadko stosowane, co nadal mają miejsce takie przypadki, w których policja często podczas zatrzymania osoby posiadającej nieznaczne ilości narkotyków nadużywa swojej władzy. – Klienci Biura Praw Osób Uzależnionych niejednokrotnie opowiadają o tym, że zostali na policji pobici, czy byli obrażani oraz zastraszani. Takie działanie w ogóle nie powinno mieć miejsca – podkreśla Sieniawska. – O tym także planujemy rozmawiać z policją -.

W ramach zaplanowanych wydarzeń w barStudio w PKIN odbędzie się debata z udziałem Pugela i Zeliczenki – 13 stycznia o godz. 18:00, zamknięte szkolenie dla policji organizowane we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz wysłuchanie obywatelskie w Sejmie, 16 stycznia o 11:00.

O POLICJI – Z LISTÓW DO BIURA RZECZNIKA PRAW OSÓB UZALEŻNIONYCH
„29 sierpnia zostałem zatrzymany przez policję celem złożenia wyjaśnień nt. zażywania przeze mnie narkotyków. Policjanci wiedzieli o jednym przypadku zażywania z dwójką znajomych. Zostałem przesłuchany na komisariacie. W czasie przesłuchania jeden z policjantów był agresywny, zakuł mnie w kajdanki, łapał za szyję, straszył aresztem i innymi konsekwencjami. Nigdy nie znaleziono przy mnie marihuany. Prawdopodobnie zostanie przeszukane moje mieszkanie w którym również nic nie mam.
Niestety jako, że pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji zeznałem, że kilka razy paliłem marihuanę. Zeznałem, że kupowaliśmy od człowieka którego nie znam z imienia i nazwiska i nie znam żadnych szczegółów dotyczących go poza miejscem zakupu i ogólnym wyglądem. Ze względu na stres musiałem prostować składane wyjaśnienia gdyż agresywny policjant próbował mi wmówić, iż sprzedawałem narkotyki.”
********

„Podczas zatrzymania, mimo iż nie stawialiśmy oporu ani nie stwarzaliśmy zagrożenia dla otocznia przyłożono nam lufy do skroni (i trącano nas nimi w celu zastraszenia), zablokowano drogę i zrobił sie korek na drodze a my byliśmy główną atrakcją dla mieszkańców, całe zdarzenie było nagrywane przez kamery TVN.
Kierowca został od razu przykuty do kierownicy. W wyniku przeszukania mojej kurtki znaleziono przy mnie niewielką ilość suszu roślinnego (marihuany, 1,749 g) . Po znalezieniu narkotyków zostałem skuty i
przewieziony na komisariat. (…)Na komisariacie poprosiłem o telefon do mojego ojca – niestety nie został poinformowany o całym zdarzeniu – jest to zaznaczone w protokole.
Ponadto jeden z policjantów przeglądał  prywatne zdjęcia mojej dziewczyny w moim telefonie i bawił się w mojej obecności naładowaną bronią gładkolufową. Po sporządzeniu protokołu, pod którym się
podpisałem – policjant dopisał na kserokopi długopisem ‚podejrzenie o posiadanie suszu roślinnego, istnieje obawa ukrycia się i zatarcia śladów’.
Kiedy już miałem zostać przewieziony do aresztu jeden z policjantów zorientował się, że nie zrobiono mi dokładnej rewizji osobistej, w związku z czym w obecności dwóch innych zatrzymanych (którzy byli zatrzymani w innej sprawie) oraz w pomieszczeniu do tego nie przystosowanym kazano mi się rozebrać do naga – chciałem zaznaczyć, że osoby postronne, w tym przypadku wyżej wymienieni zatrzymani – siedzieli na wprost mnie i obserwowali całą rewizję. Po dokonaniu rewizji, skuto mi ręce z tyłu i w ten sposób przetransportowano do aresztu. W areszcie dokonano ponowie rewizji osobistej (niecałe 30 min
po poprzedniej). Po nocy spędzonej w areszcie przewieziono mnie na komisariat gdzie przyznałem się do posiadania wyżej wymienionej ilości na użytek własny. Jeden z policjantów powiedział że najlepiej jak przyznam się do winy i w ten sposób dostane łagodny wyrok”.