Wywiad z Agnieszką Sieniawską w Gazecie Wyborczej

Policji łatwiej przeszukać studenta pod klubem czy rastafarianina z dredami, niż złapać dilera z prawdziwego zdarzenia. Prawo daje możliwość umorzenia postępowania wobec osób posiadających małe ilości narkotyków, tylko że prokuratorzy o tym nie wiedzą. Dlatego będą szkolenia. Na pierwszy ogień, 6 grudnia, pójdą prokuratorzy z Białegostoku. Jako pierwsi wezmą udział w szkoleniu z zakresu prawa narkotykowego, przygotowanym przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej.
Partnerem akcji jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Spotkanie skupi się na nowych regulacjach prawnych, w tym na art. 62a Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – to narzędzie ma zmniejszyć koszty postępowań i sprawić, że polskie prawo narkotykowe stanie się bardziej racjonalne i humanitarne.

Rozmowa o przestępstwach narkotykowych
Czego zamierzacie państwo nauczyć prokuratorów, na co ich uwrażliwić?

Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej: – Zdecydowaliśmy się na zaproszenie do współpracy prokuratorów z dwóch miast: Białegostoku i Rzeszowa. A to dlatego, że gdy spojrzymy na statystykę stosowania znowelizowanej Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, to dostrzeżemy, że na polskiej mapie występują ciemne punkty. Jest to między innymi Białystok, gdzie w 2012 roku doszło zaledwie do 16 umorzeń prokuratorskich na podstawie nowego artykułu 62a, oraz Rzeszów, gdzie umorzeń było 11 [w całym kraju w tym roku Polsce odbyło się aż 18 441 spraw za posiadanie narkotyków, ale tylko 2307 spraw umorzono na tej podstawie, w tym 2145 przez prokuratorów – red.]

Od kiedy obowiązują nowe przepisy i dlaczego prokuratorzy z nich nie korzystają?

– Nowelizacja dostarcza nowe rozwiązania prawne, weszła w życie w grudniu 2011 roku i jeszcze nie została ukształtowana praktyka jego stosowania. To nie jest zarzut w stosunku do prokuratorów, może nowelizacja nie została po prostu na tyle rozpromowana wśród organów ścigania, by wiedza o niej była powszechna. Zmian w prawie jest mnóstwo, ciężko nadążyć za ustawodawcą. Dlatego uznaliśmy, że szkolenie pomogłoby ukształtować dobre praktyki.

Co nowelizacja zmienia?

– Wprowadza dwa bardzo ważne mechanizmy prawne, stworzone na wzór prawa niemieckiego. Umożliwia stosowanie zasady „Leczyć zamiast karać” wobec osób, które są uzależnione od narkotyków i ze względu na specyfikę swojej choroby muszą posiadać zakazane substancje psychoaktywne. Nowelizacja umożliwia kierowanie ich na leczenie, na jego okres zawieszanie postępowania karnego i – jeżeli sprawca spełnia warunki leczenia czy udziału w programie terapeutycznym – wówczas prokurator może wnioskować o warunkowe umorzenie postępowania. To jest świetne rozwiązanie, bo może być też stosowane wobec osób, które były wcześniej karane. Drugie novum, które wprowadza nowelizacja, to właśnie art. 62a, nieodnoszący się do osób uzależnionych, tylko do takich, które sporadycznie, nieproblemowo używają zakazanych substancji psychoaktywnych.

Czyli studentów czy licealistów złapanych z przysłowiowym jednym blantem?

– Tak, to osoby, które eksperymentują z narkotykami i nie mają nic wspólnego z poważną przestępczością narkotykową – nie sprzedają, nie udzielają, nie przemycają narkotyków. Kupiły je bądź dostały, posiadają na własny użytek. Dla nich został stworzony art. 62a, który umożliwia umorzenie postępowania wobec takich osób przez prokuratorów już na bardzo wczesnym etapie, kiedy dochodzi do zatrzymania przez policję.

Często to się zdarza?

– Takich zatrzymań jest mnóstwo. Problemy zaczynają się, zanim sprawa trafi do prokuratora. Musimy pamiętać, że przestępstwo posiadania narkotyków jest jedynym, w którym w momencie wykrycia sprawcy i narkotyków wykrywane jest przestępstwo. Zatem artykuł 62 pkt 1, który mówi, że grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3, jest paragrafem wykorzystywanym do statystyk. Policji łatwiej jest przeszukać osobę, która wygląda na taką, która może mieć gram marihuany – np. studenta złapanego pod klubem czy rastafarianina z dredami – niż znaleźć dilera z prawdziwego zdarzenia. Do zatrzymania dilera trzeba poważnej pracy operacyjnej, nie tylko działań patrolowych prowadzących do łatwych wykryć. A czy to drobny posiadacz, czy poważny diler, w statystyce liczą się tak samo. Na co dzień udzielam porad prawnych osobom, które mają problemy w związku z posiadaniem narkotyków. 80 proc. moich klientów to młodzi mężczyźni złapani z bardzo małą ich ilością.

Co im grozi i jakie nieprzyjemności się za nimi wloką?

– Z represjami mamy do czynienia już na etapie zatrzymania przez policję, bo jest przeszukanie, również przeszukanie miejsca zamieszkania – często wywrócenie domu do góry nogami. Samo osadzenie w izbie zatrzymań może trwać do 48 godzin. Następnie, jeżeli prokurator nie zdecyduje się na umorzenie postępowania, dochodzą niedogodności wynikające z procesu – stres, zupełnie niepotrzebne koszta. Badania Instytutu Spraw Publicznych z 2009 roku dowodzą, że egzekwowanie tego bardzo restrykcyjnego przepisu kosztuje 80 mln zł rocznie. Jeżeli już dojdzie do rozprawy i sędzia zdecyduje się na wydanie wyroku, chociażby kary pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby, sprawa będzie się latami wlokła za takim młodym człowiekiem. Będzie widniał w rejestrze skazanych, nie dostanie wizy do Stanów, będzie miał trudności z podróżowaniem np. do krajów Bliskiego Wschodu. Dzisiaj standardem jest zaświadczenie o niekaralności, które trzeba przedstawić pracodawcy, będą więc problemy ze znalezieniem pracy. Mnóstwo stanowisk jest już poza jego zasięgiem – nie zostanie np. pracownikiem administracji publicznej, stewardem czy stewardesą.

Znowelizowana ustawa daje możliwość oszczędzenia ludziom tych nieprzyjemności. Ale jak zamierzacie przekonać prokuratorów, by z niej korzystali?

– Wykrywalność przestępstw narkotykowych do statystyk przydaje się głównie policji. A prokuratorom to niekoniecznie na rękę, że mają tak dużo spraw za posiadanie. Myślę, że chętnie będą stosować te przepisy, bo wszystko za tym przemawia. Nasze przedsięwzięcie nazwaliśmy nie szkoleniem, a spotkaniem, bo uważamy, że wymiana doświadczeń wystarczy, tutaj nikogo nie trzeba szkolić. Zaprosiliśmy prokuratora Macieja Nowickiego z Prokuratury Warszawa Praga-Północ, który będzie rozmawiał z kolegami o tym, dlaczego i jak stosuje nowe przepisy. Trzy prokuratury rejonowe z Białegostoku chcą z nami współpracować, są otwarte. Obecnych będzie 36 prokuratorów z 49, także jest ogromne zainteresowanie.

Co dalej? Policję też będziecie szkolić?

– Na pewno po Białymstoku przyjdzie czas na Rzeszów, w lutym. Chcielibyśmy też rozszerzyć projekt na inne miasta w Polsce. Jeżeli chodzi o policję, wydaje mi się, że konieczne są rozwiązania systemowe. Np. wytyczne komendanta głównego policji, czy być może zdjęcie przestępstwa posiadania drobnej ilości narkotyków z rangi takiego, które się kwalifikuje do premiowania wykrywalności.
Źródło >>